Gimnazjum nr 2 w Gostyninie im. Polskich Noblistów:

Wycieczki 2003/2004

Czechom gratulujemy Pragi

Klasy 3F i 3D uczciły pożegnanie z gimnazjum pięciodniową wycieczką. Imprezę zorganizowała, jak zwykle perfekcyjnie, pani Anna Banach.
Program naszej wycieczki był przebogaty. Zdobyliśmy najwyższy szczyt Karkonoszy - Śnieżkę, sfotografowaliśmy się przy Świątyni Wang, zwiedziliśmy przepiękną Pragę, podziwialiśmy przedziwne twory natury w Adrspaskim Skalnym Mieście. Bawiliśmy się świetnie. Żal tylko, że to nasza ostatnia wyprawa :(
Red. (20.06.2004)

Dzień Dziecka - nasze ulubione święto

Wtorek - 1 czerwca - uraczył nas piękną, słoneczną pogodą. Nic dziwnego - przecież to nasze święto. Nie mogło być inaczej.
Prawie wszystkie klasy powędrowały na wycieczki krajoznawcze. Zabrały ze sobą wychowawców i zaprzyjaźnionych nauczycieli. Przecież oni też są w końcu dziećmi swoich rodziców. Niech nie nudzą się sami w szkole.
Klasa 3d z p.o. wychowawcą i p. Matus wyruszyła na rajd rowerowy szlakiem „Deszczowej Doliny Skrwy”.
L.S. (1.06.2004)
„Skąpiec” w Płocku
Niedawno kilka naszych klas gimnazjalnych (dwa autokary) miało okazję obejrzeć „premierę sezonu”, czyli jedną z najlepszych komedii Moliera w wykonaniu aktorów Teatru Dramatycznego w Płocku. W marcu wyruszy na „Skąpca” następna grupa, tym razem aż trzy autokary uczniów.

Wrażeniami po obejrzeniu historii Harpagona dzielą się uczniowie klasy 2b:
W dniu 20 lutego br. grupa uczniów Gimnazjum nr 2 była w Teatrze Dramatycznym im. Jerzego Szaniawskiego w Płocku. Wystawiana sztuka Moliera pt. „Skąpiec” jest naprawdę jednym z lepszych przedstawień teatralnych dla młodzieży. W sztuce tej są zarówno elementy nowoczesne, jak również starodawne. Przedstawienie to może się naprawdę podobać młodym ludziom, ponieważ jest tam wiele zabawnych scen, a także fragmenty o lekkim zabarwieniu erotycznym. Aktorzy są bardzo dobrze dobrani do ról, które odtwarzają. Jednym słowem - obsada aktorska wyśmienita.
Uważam, że sztuka ta jest godna obejrzenia przez każdego widza!
Paweł Jatczak

Spektakl pt. „Skąpiec”, który mogliśmy obejrzeć w Teatrze Dramatycznym w Płocku, już od samego początku zapowiadał się naprawdę ciekawie. Trochę zaskakujące było połączenie bardzo kolorowych strojów (falbany i różne dawne dodatki) z modnym ubiorem dwudziestego pierwszego wieku. Całe przedstawienie przepełnione było śmiesznymi scenami i zabawnymi wypowiedziami aktorów. Momentami wszyscy na sali pękali ze śmiechu.
Po skończeniu spektaklu wszyscy widzowie, bez wyjątku, wstali i zaczęli klaskać, najgłośniej jak potrafili.
Serdecznie polecam tę komedię tym, którzy lubią się pośmiać z ludzkich wad.
Tomek Nadratowski(20.02.2004)

Kocia muzyka

W zimowe popołudnie udaliśmy się do stolicy na musical „Koty”. W Teatrze Roma podziwialiśmy doskonałą scenografię, przyjrzeliśmy się ciekawym układom tanecznym, zostaliśmy zadziwieni fantazyjnymi strojami i fryzurami artystów. Siedząc w niewygodnych fotelach (brak wygód cielesnych wzmaga doznania estetyczne) wysłuchaliśmy „kociej muzyki” Webbera. Całość bardzo się podobała, o czym świadczą owacje na stojąco na zakończenie spektaklu.
L.S. (17.02.2004)

Wesoła sanna

W pierwszą sobotę roku pomysłowa klasa 2g, zamiast ślęczeć nad książkami w szkole, wybrała się na zimową przejażdżkę.
Z chrześcijańską pieśnią na ustach (zasługa siostry Miriam) nasi uczniowie pomknęli przez zaśnieżone przestrzenie nie bacząc na rozpadające się sanie, obolałe kończyny i przemoczone buty. Nowy rok zaczął się bardzo obiecująco...
L.S. (10.01.2004)

Wyjazdowa lekcja muzyki

27 listopada pojechaliśmy do Teatru Muzycznego w Łodzi. Tym razem pani Urszula Lasota zabrała nas na operetkę „Orfeusz w piekle” Jacquesa Offenbacha. Przed wyjazdem rozdała nam libretta (streszczenie tekstu), nawet włączała melodię kankana, który tam miał być tańczony... ale mimo to słowo „operetka” nie dla wszystkich było zachęcające. Za to podczas przedstawienia...
To co zobaczyliśmy, przeszło nasze oczekiwania. Wersja XIX-wieczna została uwspółcześniona i to do tego stopnia, że wcale nie kojarzyła się z epoką romantyzmu. Główna bohaterka - Eurydyka - zaskoczyła widzów zgrabną, skąpo odzianą sylwetką. Jej mąż - Orfeusz - realnym podejściem do życia. A jej ukochany - Pluton... tu było na co popatrzeć! Ognisty, wysoki brunet, z długą kitą czarnych włosów, odkrytym torsem, ubrany w czarne, skórzane spodnie, czarny płaszcz...
Bogowie z Olimpu prezentowali się równie wspaniale - chłopcom bardzo podobała się zwłaszcza Wenus i jej strój :)

No i piekło... Diablice i diabły odziane w czarno-czerwone skórzane stroje zaskoczyli śmiałością obyczajów. Ognisty kankan wzbudził zachwyt u każdego widza. I ta porywająca muzyka...
Aktorzy zostali nagrodzeni owacją na stojąco.
Po niezwykłych - czasem niebiańskich, czasem piekielnych - przeżyciach, nastąpiła proza życia - wizyta w McDonald's.
PS. Kiedy następna operetka?
K.M. (27.11.2003)

Wyprawa naukowa do stolicy

To już druga w tym roku szkolnym lekcja-wycieczka zorganizowana przez pana Mariusza Gajewskiego.
Jej program był bardzo bogaty: wystawa zdjęć magazynu „National Geographic”, lekcja o gadach kopalnych w Muzeum Ekologii, film i wykład o astronomii w Muzeum Techniki, spacer po Starym Mieście no i, dla niektórych najważniejsze, wspólna podróż przez 250 km... Relacja uczestnika poniżej.
L.S. (13.11.2003)

13 listopada '03. Wycieczka do Warszawy

W jeden z szarych dni na początku listopada o godzinie 7:00 (rano!) ruszyliśmy na długo oczekiwaną wycieczkę do Warszawy.
My - czyli „zbieranina ” wycieczkowiczów z klas pierwszych i drugich. Naszymi celami były: wystawa fotografii National Geographic, Muzeum Ewolucji, Planetarium, Stare Miasto i - w miarę możliwości - McDonald's lub KFC. W szampańskich (szympańskich?) humorach wsiedliśmy do autokaru. I tak minęła nam cała droga do Warszawy - wesoło i radośnie, a co najważniejsze - szybko.
Agata Grzybowska kl. IB (17.11.2003)
Łyk kultury
29 października uczniowie klasy 1A (oraz entuzjaści teatru z klas 2A i 2B) udali się do Warszawy na spektakl „Przygody Tomka Sawyera”.

Pierwsza część spektaklu to występ pana Jana Krzywoszonka, który brawurowo pokonał trasę Sochaczew-Warszawa wygłaszając przy tym dynamiczny monolog.
Druga część odbyła się już w Teatrze „Na Woli” i była znacznie spokojniejsza. Po trudach obcowania z kulturą wzmocniliśmy się w „nieśmiertelnym” McDonald's.
Następne wyjazdy teatralne już wkrótce. Zapraszamy.
L.S. (29.10.2003)

Lekcja geografii naturalnej

6 października, w deszczowy poniedziałek, wybraliśmy się pod opieką pana M. Gajewskiego do Murzynowa na praktyczną lekcję geografii.
Deszczowy ranek szybko zmienił się w słoneczne przedpołudnie. Dzięki temu mogliśmy zapoznać się z urządzeniami meteorologicznymi w obserwatorium Uniwersytetu Warszawskiego, podziwiać ekologiczny wiatrak (na zdjęciu) i „pospacerować” (niektórzy nie zgodzili się z określeniem „spacer”) po Brudzeńskim Parku Krajobrazowym (6 km marszu).
L. S. (6.10.2003)
Spacer integracyjny klasy 1A

Korzystając z pięknej pogody, my - uczniowie klasy 1A z wychowawczynią - p. U. Lasotą - wybraliśmy się na spacer po uroczych zakątkach Gostynina.
Wyznając zasadę, że jeden spacer z zabawami pozwoli lepiej się poznać niż tygodnie spędzone w ławce, udaliśmy się na teren Dybanki. Świetnie bawiliśmy się budując „Stonogę” i grając w berka. Brawa dla jesieni, która ciągle rozpieszcza nas cudowną pogodą.
L. S. (24.09.2003)
Prima-Aprilis we wrześniu???

20 września wzięliśmy udział w XXVIII Rajdzie Rowerowym Prima-Aprilisowym. Dlaczego we wrześniu? Rajd był wielokrotnie przekładany ze względu na złą pogodę. Może to i dobrze, gdyż dowiedzieliśmy się co znaczy powiedzenie „polska złota jesień”.
Mamy nadzieję, że pierwszy w tym roku szkolnym rajd rozpocznie prężną działalność Gimnazjalnego Koła Miłośników Turystyki Rowerowej. Zależy to przede wszystkim od Was - zapraszamy już za dwa tygodnie na rajd po Brudzeńskim Parku Krajobrazowym.
L. S. (20.09.2003)


Wrażenia z Hiszpanii
25-osobowa grupa szczęśliwców ma już przedsmak wakacji - dziesięciodniowy pobyt w słonecznej Hiszpanii!
Uczniowie rozlokowani w domach swych hiszpańskich przyjaciół, mogli poznać codzienne zwyczaje, tryb życia Hiszpanów, no i wreszcie hiszpańską kuchnię...
Agnieszka Matus (3.06.2003)

Londyn, ach ten Londyn
Ten tydzień wyczekiwany był przez nas bardzo długo. Jako uczestnicy szkolnej wycieczki do Londynu, długo przed wyjazdem przeżywaliśmy ogromne emocje.
Główną organizatorką naszej wyprawy była pani Anna Banach, nauczycielka języka angielskiego w Gimnazjum nr 2. Dzięki niej oraz pozostałym nauczycielom-opiekunom mogliśmy zwiedzić jedno z najpiękniejszych miast Europy. W sobotę pierwszego marca około południa wszyscy wyjeżdżający zebrali się na placu przy ulicy Czapskiego, skąd wyruszyliśmy w podróż.



W autokarze jechało z nami trzech kierowców, przewodnik oraz szkolni opiekunowie. W 24 godziny przejechaliśmy przez Niemcy, Holandię, Belgię i Francję, aż do kanału La Manche. Gdy znaleźliśmy się w Wielkiej Brytanii, okazało się, że musimy przestawić zegarki o godzinę wcześniej. Po trochę męczącej podróży, wbrew pozorom, byliśmy głodni zwiedzania. Z niecierpliwością czekaliśmy, aż dojedziemy do Muzeum Figur Woskowych Madame Tussauds. Jednak swoją wizytę rozpoczęliśmy od Greenwich - jest to miejsce, gdzie znajduje się południk zerowy, dzielący naszą półkulę na zachodnią i wschodnią. To coś niesamowitego stać jedną nogą na wschodzie, a drugą na zachodzie. Wracając do Madame Tussoud's - to było chyba najfajniejsze miejsce, które odwiedziliśmy. Muzeum zrobiło na nas największe wrażenie. Bo kto by nie chciał mieć zdjęcia z Marylin Monroe czy Jamesem Bondem? Po ciężkim dniu wieczorem zakwaterowaliśmy się u angielskich rodzin. Kolejne dni mijały bardzo szybko. Zdążyliśmy zobaczyć wiele interesujących miejsc, zabytków. Koniecznie muszę wspomnieć o parlamencie brytyjskim i o symbolu Londynu, czyli Big Benie, który jest naprawdę wspaniały. Nasza wizyta nie mogła obyć się bez obejrzenia zmiany warty przy Pałacu Buckingham. Byliśmy też w katedrze St. Paul's i w Westminster Abbey. Dużą atrakcja była wizyta w domu strachów, tylko bardzo dużym, wymagającym godzinnego zwiedzania. Mogę stwierdzić, że przemierzyliśmy Londyn wzdłuż i wszerz. Byłoby ogromnym błędem, gdybym nie wspomniała o sławnym moście Tower Bridge i wizycie w National Galery, która posiada dzieła takich sław jak Van Gogh, Cezanne, Rubens czy Rafael. To naprawdę prawdziwy raj dla wielbicieli sztuki. Nie zapomniałam o pobycie w Natural History Museum, w którym znajdują się eksponaty mówiące o postaniu naszej planety, jej florze i faunie. Dodatkową atrakcją była symulacja trzęsienia ziemi. Jednak szczególnie spodobały nam się zwierzęta naturalnej wielkości, w tym wieloryb. Muszę zwrócić uwagę na to, że w Londynie mieszka bardzo wielu obcokrajowców. Zamieszkują oni poszczególne dzielnice, np. SOHO to dzielnica Azjatów. W Londynie można zauważyć mnóstwo parków, terenów zielonych, a w nich ludzi odpoczywających, uprawiających sport. Trochę mnie zdziwiło to, że w normalny dzień, gdzie nie spojrzeć, widać londyńczyków uprawiających jogging. Ostatnią atrakcją naszego pobytu była przejażdżka tzw. London Eye - najwyższy punkt widokowy w mieście. Pojechaliśmy jeszcze do zamku Windsor, gdzie mieszka królowa z rodziną. Zwiedziliśmy kilka udostępnionych, pięknych komnat, które robią niesamowite wrażenie. Królowej jednak nie spotkaliśmy. Podsumowując ten krótki, bo sześciodniowy wyjazd, chciałabym zauważyć, że czerwone budki telefoniczne i piętrowe autobusy zostaną w naszej pamięci bardzo długo. Moja opowieść to tylko mała cząstka tego, co widzieliśmy. Wszystkiego nie da się przelać na papier, to po prostu trzeba zobaczyć. Cały nasz pobyt uświetniła nawet pogoda, która była słoneczna (niektórzy Anglicy chodzili już w krótkich spodenkach). Gdy po powrocie do Polski ujrzeliśmy śnieg, zrobiło się nam smutno. Mogę śmiało stwierdzić, że za słowem Londyn kryje się wiele znaczeń: kultura, zabytki, obyczaje, moda... Mam nadzieję, że kiedyś tam jeszcze wrócę.
Kamila Dutkowska (18.02.2003)


Copyright: 2003 SLAW