
|
To nasz pierwszy tegoroczny rajd. Czy wytrzymamy go kondycyjnie? Ciekawe, czy trasa przygotowana przez opiekunów nie jest zbyt trudna? Nurtuje nas wiele pytań.
Już na wstępie ciężka przeprawa - wąska kładka przez Osetnicę. Na szczęście zmysł równowagi mamy dobrze rozwinięty. |
 |

|
Właściwa trasa rozpoczęła się bardzo spokojnie. Ominęliśmy szpital w Kruku i pomknęliśmy brzozową aleją w kierunku Stanicy ZHP w Gorzewie. Na razie wszystko OK. Każdy z nas to wulkan energii. |
 |

|
Po karkołomnym zjeździe, z którym nie wszyscy sobie poradzili, chwila wytchnienia nad jeziorem Sumino. Jesteśmy mile zaskoczeni ciekawym ukształtowaniem terenu. To prawdziwy raj dla fanów MTB - przecież jeździć po równym potrafi każdy. |
 |

|
Pora na grupowe zdjęcie. Ze skarpy roztacza się wspaniały widok na drugą stronę jeziora Sumino, plażę i porośnięte lasem wzgórza.
Jeszcze tylko chwila poświęcona na wytyczenie trasy wędrówki na mapie i ruszamy dalej...
|
 |

|
To już drugi zbiornik wodny na naszej trasie. Słynące ze swej czystości jezioro Białe. Tu opiekunowie zadali nam męskie pytanie: „Wracamy dłuższą 15-kilometrową trasą, czy nasze siły są na wyczerpaniu?” „Najsłabsze ogniwo” odparło, że przejedzie najwyżej 6 kilometrów. Zatem kontynuujemy rajd drogą krótszą i łatwiejszą. |
 |

|
Jeden z obiektów klasy „OO” na trasie. Ciekawe, ilu nas się tu zmieści? |
 |

|
Po drodze czekało nas wiele ciekawych, zaplanowanych przez pana Gajewskiego, zadań topograficznych. Jedno z nich polegało na dwukrotnym pomiarze szerokości rzeki Skrwy. Przy okazji wypłoszyliśmy wszystkie ryby (minus) i kłusujących wędkarzy (plus). |
 |

|
Kolejny ciekawy obiekt. Leśna ambona obserwacyjna w okolicach Lucienia. Zmierzamy już w kierunku Gostynina - pora zatem zjeść ostatnie kanapki, wypić napoje, rozdać cukierki. Dla cyklisty każdy gram balastu mniej, to większy komfort jazdy. Zaświtała nam nadzieja, że jednak uda się wrócić do domu... |
 |

|
Gdzie jesteśmy???! Czy ta mapa pokazuje prawdę?
Bez paniki! Znajdujemy się już prawie w Kruku. Do Gostynina tylko 5 kilometrów drogi. Tylko? Nasza najdelikatniejsza część ciała „krzyczy”, że nie chce już żadnego kontaktu z siodełkiem! 5 kilometrów? - przecież to prawie nieskończoność! |
 |

|
Jednak dojechaliśmy. Strach ma wielkie oczy. 24-kilometrowa trasa wydaje się nam teraz zupełnie niegroźna.
Kiedy następny rajd? Szkoda, że do Klubu Rowerowego zgłosiło się aż 40 osób. Musimy jeździć na zmianę, zatem spotkamy się dopiero za dwa tygodnie. Ale za to bogatsi w doświadczenia i już zaprawieni w boju. To dopiero będzie jazda! |
 |