
|
Siedmnaścioro gimnazjalistów i trójka opiekunów (gościnnie p. Grażyna Oliwa) spotkało się, tradycyjnie już, przy dworcu PKP. Na razie wygrzewamy twarze w jesiennym słońcu. Pogoda piękna, ale trochę zimno.
Znając dowcip panów Gajewskiego i Lasoty przy dobieraniu trasy - na pewno już za chwilę zrobi nam się gorąco... |
 |

|
No i stało się! Droga w kierunku Zuzinowa przypomina kilkukilometrową piaskownicę. Prawdę mówiąc wolelibyśmy tu budować zamki z piasku niż pedałować praktycznie w miejscu. |
 |

|
Nad Jeziorem Przytomnym. Słuchając ciągłych uwag pana Lasoty o konieczności konserwacji rowerów, niektórzy postanowili umyć swoje maszyny tu i teraz. Wody jest pod dostatkiem, gorzej ze smarowidłami. |
 |

|
Na trasie napotkaliśmy wiele odcinków górskich, na których stawka zawodników rozciągała się w kilometrowy wąż.
Biedny fotograf - musiał jeździć najszybciej, by zrobić zdjęcie chociaż części peletonu. |
 |

|
Grupa zaawansowana po raz n-ty czeka na swoich wolniejszych kolegów. Miny jednak zadowolone, ponieważ opiekunowie już za tydzień proponują trasę 60-kilometrową w ostrym tempie. Nareszcie będzie się można wyszaleć. |
 |

|
W którą stronę? Najbliżej w lewo, ale to by było za proste. Jedziemy w kierunku Krośniewic, co prawda tylko 50 metrów, ale niektórzy już zdążyli zwątpić, czy geograf na pewno umie czytać mapę. |
 |

|
No teraz to już przesada. Taka góra i jeszcze po piachu? Brakuje tylko wiejskiego psa, który zmobilizowałby nas do wysiłku. Zresztą nie boimy się - po szkoleniu pana Lasoty umiemy sobie radzić z czworonożnymi milusińskimi - „przyjaciółmi” wszystkich listonoszy i rowerzystów. |
 |

|
Na zakończenie mała kraksa. Czyżby utrata sił? Na szczęście ofiar nie było. Kolejny rajd ukończony.
PS. Apel do Rodziców: Naprawcie rowery swoich córek! Pomóżcie zgłębić tajemnice mechanizmów rowerowych swoim synom! Uwzględnijcie w budżetach domowych pozycję: zakup kasku rowerowego dla swoich pociech!
Będziemy jeździć coraz ostrzej - dbajmy o bezpieczeństwo!
S. Lasota i M. Gajewski |
 |