
|
16 maja 2008.
Pierwszy wiosenny rajd rowerowy "W poszukiwaniu śladów bobra". Wystartowało 17 uczniów (dlaczego tylko 6 dziewcząt? Przecież jazda rowerem doskonale wpływa na smukłą linię tak cenioną przez płeć piękną.)
Łukasz jeszcze w granicach miasta zdołał zerwać swój pancerny łańcuch i bobry zobaczy może za rok... Tym samym udział procentowy dziewcząt zwiększył się nieco. Pogoda coraz lepsza. |
 |

|
Po szalonym zjeździe gruntową drogą zbliżamy się do równie karkołomnego przejazdu łąką, zoraną chyba przez dziki. Górą właściciele wygodnych siodełek, pozostali trochę cierpieli... |
 |

|
W końcu dotarliśmy do celu. Bobrów co prawda nie zobaczyliśmy, ale mogliśmy podziwiać dzieła ich budowniczego kunsztu - drewniane tamy... |
 |

|
...oraz efekt ich działania - ogromne rzeczne rozlewiska pokryte rzęsą wodną. Nikt z obecnych nie podjął wyzwania przeprawienia się wpław na drugą stronę Skrwy. A mogło być tak romantycznie. Koleżanki na pewno doceniłyby odwagę i poświęcenie... |
 |

|
Dziewczęta postanowiły zakończyć znajomości ze swoimi chłopcami i poszukać sobie w zamian "przystojnych bobrów" (błąd zamierzony ;). Ustawiły się tak wysoko, by gryzonie-panowie mogły im się dokładnie przyjrzeć. Bardziej towarzyskie okazały się komary, które szybko przepędziły nas z moczarów. |
 |

|
Trasa rajdu, choc krótka, nie rozpieszczała nas. Grząski piach potrafi odebrać ochotę do jazdy najsilniejszym. Momentami trzeba było nawet zejść z roweru i używać go jako podpórki. Do szkoły wróciliśmy jednak w niezłej formie i w pełnym składzie.
Zadanie przed następną wycieczką: jak wywabić bobry z ich kryjówek? Bo dziewczęcy urok nie wystarcza... |
 |
 |