
|
Rajd nie rozpoczął się wesoło. Ciemne chmury i wiszący w powietrzu deszcz nie ułatwiały nam podjęcia decyzji: jechać czy zostać w szkole? No nie, po dziesięciu miesiącach wytężonej pracy już lepiej zmoknąć niż siedzieć w gorących murach! Ruszyliśmy zatem w drogę. I tu pierwsze małe szczęście. Chmury rozstąpiły się, wyjrzało wiosenne słońce i tak już zostało do końca. |
 |

|
Opiekunowie wybrali taką trasę, byśmy szczęśliwie dotarli do celu. Przedzieramy się zatem przez zarośla, choć według nas można było komfortowo jechać asfaltem... |
 |

|
Po krótkiej przejażdżce piękną ścieżką rowerową dojeżdżamy do Lucienia. Szczęśliwie udało nam się przedostać na drugą stronę jezdni. Teraz juz prosta droga do Miałkówka. |
 |

|
No, nie taka prosta! Pan S. poprowadził nas ścieżką dydaktyczną wzdłuż Jez. Lucieńskiego. Było trochę korzeni i szyszek, ale udało się. Szczęśliwie nikt się nie zgubił. |
 |

|
To zdjęcie chyba nie wymaga komentarza. Opiekunowie wyglądają na szczęśliwych w objęciach trzystuletniego Jana (dla ułatwienia - Jan to dąb). |
 |

|
Jesteśmy u celu podróży w ośrodku wypoczynkowym w Miałkówku. Wszyscy już znaleźli miejsca do wypoczynku. Czyż Bartek nie wygląda na szczęśliwego? Łagodne fale kołyszą, ptaki śpiewają, słoneczko świeci... |
 |

|
A tu nie ma wątpliwości. Ta łabędzia rodzinka na pewno jest szczęśliwa! |
 |

|
Patryk poświęcił swoją kanapkę i dożywił "brzydkie kaczątka". Choć głodny, na pewno jest szczęśliwy szczęściem obdarowanych. |
 |

|
A dziewczyny cały czas jedzą! By nie miały kompleksów, pani Żuchowicz wytłumaczyła, że kobiety muszą mieć tu i ówdzie trochę tłuszczu, wówczas wyglądają bardziej sexy. Można zatem znaleźć malutkie szczęście nawet w słodkim batoniku. |
 |

|
Już wracamy. By szczęściu dopomóc zatrzymujemy się przy każdej przydrożnej kapliczce. |
 |

|
Szczęście w nieszczęściu.
Nawet w nieszczęściu można znależć szczęście. Krzysiek przebił koło i mimo intensywnego pompowania, flaka nie udało się przerobić w torusa. Szczęśliwie tato Krzyśka przebywał tuż obok w warsztacie samochodowym i zabrał go wraz z uszkodzonym pojazdem do domu. A jaki szczęśliwy wyraz twarzy miał pan S., kiedy okazało się, że nie musi naprawiać brudnego koła... |
 |

|
Dojeżdżamy do Gostynina. Wszyscy uśmiechnięci - szczęśliwi z udanej wycieczki, z miłych pogawędek, ze zdrowego zmęczenia, ze zbliżającego się końca roku szkolnego.
Cel wycieczki został osiągnięty. Szczęście można znaleźć wszędzie.
Nie wymagajmy tylko za wiele. Nie szukajmy od razu szczęścia absolutnego. Szukajmy szczęść małych, z których na pewno uda nam się, jak z cegiełek, zbudować SZCZĘŚLIWE ŻYCIE... |
 |